Finowie z grupy To/Die/For uraczyli nas niedawno nowym albumem zatytułowanym „Samsara”. W buddyzmie i hinduizmie termin ten określa cykl reinkarnacji, a dokładnie „nieustanne wędrowanie”. Czy nowa płyta To/Die/For zabiera nas w taką wędrówkę w odwiecznym kołowrocie życia i śmierci? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie w podsumowaniu albumu. „Samsara” jest siódmą płytą w dyskografii Finów, którzy mimo wielu zmian w składzie na przestrzeni lat (grupa działa od 1993 roku) konsekwentnie podążają swoją ścieżką gotyckiego rocka.
Zaczynają od mocnego „Kissing The Flames”. Solidne rockowe rzemiosło dominuje, a wokalista całkiem stylowo charczy lecz nie jest to jednak ten poziom co Andrew Eldrith lub Carl McCoy. Pomimo grzmiących riffów, motorycznego rytmu i klawiszowych plam oraz nośnej melodii nie zostałem oczarowany. Słyszałem już podobne numery, które były o wiele lepiej wykonane, a To/Die/For widzi rock gotycki nieco inaczej niż ja. „Damned Rapture” zaczynają delikatne gitarowe dźwięki, a potem mamy już mocno i nawet chóralnie. Jest mroczniej i ciężej lecz takie utwory nadal zostaną dla mnie domeną Type O Negative. Utwór numer dwa zapisuję jednak grupie na zdecydowany plus. Jest ciężar i pasja, jest nawet mrok i przemycone sporo interesujących orientalizmów. „Cry For Love” to typowy „stadionowiec” zachęcający do wspólnego śpiewania w refrenie i do tego bardzo w nim mocno słychać Billy Idola, a już chwilę potem dostajemy balladę „Death Comes In March”. Z jednej strony bolesną i żarliwą, z drugiej mocno tradycyjną. Zapalniczki w górę. Komu mało balladowego klimatu ma numer „Folie A Deux” gdzie dochodzi żeński chór oraz mocniejsza sekcja rytmiczna. W „”Hail Of Bullets” zespół przypomina, że rockowe dźwięki wsparte klawiszami to ich domena. Gdy myślałem, że dołożą jeszcze nieco mocy to zaserwowali „Love’s A Sickness”. Kolejna ballada poprowadzona tym razem z towarzyszeniem fortepianu. Momentami nabiera siły, a nawet pojawia się hinduski instrument lecz żadnych sprawdzonych patentów nie łamie i granic nie przekracza. Prawdziwym zaskoczeniem jest za to przekraczający sześć minut utwór „Oblivion: Vision”. Wolne tempo, nieco kabaretowy nastrój, a wszystko oblane gęstym syropem „noire”. Bliżej tu do eksperymentów Sopor Aeternus niż rocka ale dzięki temu kawałek tylko zyskuje. W morzu podobnych rockowych kompozycji lśni jak perła.
To/Die/For nie porwali mnie swoim najnowszym dziełem oraz nie przekonali, że mają do zaoferowania więcej niż techniczną sprawność i momentami przebłyski na coś więcej od tradycyjnego rocka, który przecież serwują i inne zespoły. Wygląda na to, że na dzisiaj kondycja gitarowych gotów faktycznie wpadła w odwieczny kołowrót i powiela schematy zrealizowane wiele lat temu zarówno przez Fields Of The Nephilim, The Mission czy Sisters Of Mercy. Tamte zespoły miały jednak „coś”, charyzmatycznych liderów i świetne kompozycje, z którymi nijak nie mogą zmierzyć się współcześni muzycy. Spoglądając na to wydawnictwo w ten sposób tytuł „Samsara” wydaje się adekwatny. Cały czas liczę na to, że w końcu trafię na gitarową płytę gotycką, która spowoduje zachwyt, a o To/Die/For mogę napisać, że to grupa trzymająca przyzwoity poziom. Tylko tyle i aż tyle.
3/5
To/Die/For – „Samsara”
Grudzień 2011
Wytwórnia: -
Lista utworów :
01 – Kissing The Flames
02 – Damned Rapture
03 – Cry For Love
04 – Death Comes In March
05 – Folie A Deux
06 – Hail Of Bullets
07 – Love’s A Sickness
08 – Raving Hearts
09 – OblivionVision
10 – Someday Somewhere Somehow
Incoming search terms:
- samsara
- 01 – kissing the flames
- moonspell z damskim wokalem






